-Lenka ubieraj się i wychodzimy – powiedział Michał.
Ja i
Michał jesteśmy parą od ponad trzech lat. Poznaliśmy się w gimnazjum,
ale z początku nie zaiskrzyło. Dopiero gdy poszliśmy do innych szkół
średnich zaczęliśmy częściej rozmawiać, a z czasem chodzić ze sobą.
Teraz ja zaczynam ostatnią klasę technikum, a Michał studia na AWFie.
Jest on moim pierwszym chłopakiem i przyznam szczerze, że chciałabym,
żeby był też ostatnim. I choć często było ciężko kocham go ponad
wszystko.
-Misiek naprawdę musimy iść? Wiesz, że mi się
baaaaardzo nie chce – zrobiłam maślane oczy z nadzieją, że to na niego
zadziała. Właściwie przez te trzy lata od kiedy jesteśmy razem działało
to bardzo często.
-Tak, musimy iść. I skarbie nie rób takiej miny, bo nie ulegnę – wyszczerzył się, a ja zgromiłam go spojrzeniem.
Po
chwili jednak ustąpiłam, pocałowałam chłopaka i poszłam się przebrać,
ponieważ mimo, że była 13 ja nadal chodziłam w piżamie. Jak na końcówkę
sierpnia było bardzo ciepło, więc założyłam białą zwiewną sukienkę i
sandałki.
-Ślicznie wyglądasz – Michał pocałował mnie w czubek głowy.
-Musisz się bardziej postarać żeby zrekompensować mi to, że musiałam wstać.
-Już nie narzekaj, jeszcze mi podziękujesz, że cię wyciągnąłem z domu.
Właściwie na co dzień jestem pełniejsza energii. Dzisiaj wyjątkowo byłam bardzo leniwa.
-A gdzie idziemy? – zapytałam ciekawa gdy wyszliśmy z domu.
-Na razie na bardzo długi spacer – chłopak uśmiechnął się od ucha do ucha.
-Za jakie grzechy – powiedziałam teatralnie, a po chwili oboje wybuchnęliśmy gromkim śmiechem.
Postanowiliśmy
jednak, że z racji tak upalnego dnia pójdziemy na plażę. Dobrze, że
przed wyjściem założyłam na siebie strój. Po drodze nad jezioro
zaszliśmy jeszcze do domu Michała po jakieś ręczniki, krem do opalania
itp. Gdy wszystko było spakowane udaliśmy się na plażę, która oczywiście
była bardzo zatłoczona. Udało nam się jednak znaleźć kawałek wolnego
miejsca z dala o innych gdzie rozłożyliśmy nasze ręczniki.
-Misiuuu – zaczęłam – posmarujesz mi plecy? – wręczyłam chłopakowi krem do opalania.
-Mam tylko nadzieję, że ten krem jest wodoodporny – powiedział mój chłopak, gdy wcierał we mnie biały krem.
-Nie ma takiej potrzeby, nie wybieram się do wody.
-A chcesz się przekonać, że jest inaczej? – zapytał z cwanym uśmieszkiem.
-Nieeeeeeee – prawie krzyknęłam.
To
jednak na niego nie podziałało. Michał wziął mnie na ręce i po chwili
byliśmy już w wodzie. Jedyną zaletą jest to, że nie wrzucił mnie tylko
delikatnie postawił. Dobrze wiedział, że nie umiem pływać i po tym jak
kiedyś wręcz się podtopiłam od teraz uważa. Mimo wszystko na początku
miałam ochotę jak najszybciej wyjść gdyż woda była okropnie zimna. Po
chwili jednak przyzwyczaiłam się do tej temperatury. W zemście na
Michale zaczęłam chlapać na niego wodą. Oczywiście chłopak od razu
podchwycił mój pomysł i jak dzieci oblewaliśmy się nieustannie się
śmiejąc. Gdy już się trochę zmęczyliśmy Michał podpłynął do mnie i
pocałował mnie, więc nie pozostałam mu dłużna. Spędziliśmy tak dobre
kilka minut. Potem postanowiliśmy wyjść z wody i trochę się poopalać. W
międzyczasie ciągle o czymś rozmawialiśmy. Zazwyczaj były to jakieś
błahe rzeczy, jednak mimo to prowadziliśmy konwersację z takim zapałem
jak byśmy mówili o czymś arcyważnym. Po dobrych dwóch godzinach
zaczęliśmy się zbierać, ale zamiast iść do domu zaszliśmy do naszej
ulubionej kawiarni coś zjeść. Jak zwykle zamówiliśmy naleśniki z
kurczakiem i szpinakiem oraz sok pomarańczowy. Następnie skusiliśmy się
jeszcze na uwielbianą przez nasz szarlotkę. Najedzeni postanowiliśmy
wracać do domu.
No to jest pierwszy. Następny powinien być jutro :)
Super rozdział ;) Będę czekać na następny :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
Sorry, że komentarz taki krótki, nie wiem co powinnam napisać.
Cieszę się z nawet najkrótszego rozdziału :) Wiem, że czytasz i mam dla kogo pisać :)
UsuńPozdrawiam ;)