sobota, 10 stycznia 2015

1.

-Lenka ubieraj się i wychodzimy – powiedział Michał.
Ja i Michał jesteśmy parą od ponad trzech lat. Poznaliśmy się w gimnazjum, ale z początku nie zaiskrzyło. Dopiero gdy poszliśmy do innych szkół średnich zaczęliśmy częściej rozmawiać, a z czasem chodzić ze sobą. Teraz ja zaczynam ostatnią klasę technikum, a Michał studia na AWFie. Jest on moim pierwszym chłopakiem i przyznam szczerze, że chciałabym, żeby był też ostatnim. I choć często było ciężko kocham go ponad wszystko.
-Misiek naprawdę musimy iść? Wiesz, że mi się baaaaardzo nie chce – zrobiłam maślane oczy z nadzieją, że to na niego zadziała. Właściwie przez te trzy lata od kiedy jesteśmy razem działało to bardzo często.
-Tak, musimy iść. I skarbie nie rób takiej miny, bo nie ulegnę – wyszczerzył się, a ja zgromiłam go spojrzeniem.
Po chwili jednak ustąpiłam, pocałowałam chłopaka i poszłam się przebrać, ponieważ mimo, że była 13 ja nadal chodziłam w piżamie. Jak na końcówkę sierpnia było bardzo ciepło, więc założyłam białą zwiewną sukienkę i sandałki.
-Ślicznie wyglądasz – Michał pocałował mnie w czubek głowy.
-Musisz się bardziej postarać żeby zrekompensować mi to, że musiałam wstać.
-Już nie narzekaj, jeszcze mi podziękujesz, że cię wyciągnąłem z domu.
Właściwie na co dzień jestem pełniejsza energii. Dzisiaj wyjątkowo byłam bardzo leniwa.
-A gdzie idziemy? – zapytałam ciekawa gdy wyszliśmy z domu.
-Na razie na bardzo długi spacer – chłopak uśmiechnął się od ucha do ucha.
-Za jakie grzechy – powiedziałam teatralnie, a po chwili oboje wybuchnęliśmy gromkim śmiechem.
Postanowiliśmy jednak, że z racji tak upalnego dnia pójdziemy na plażę. Dobrze, że przed wyjściem założyłam na siebie strój. Po drodze nad jezioro zaszliśmy jeszcze do domu Michała po jakieś ręczniki, krem do opalania itp. Gdy wszystko było spakowane udaliśmy się na plażę, która oczywiście była bardzo zatłoczona. Udało nam się jednak znaleźć kawałek wolnego miejsca z dala o innych gdzie rozłożyliśmy nasze ręczniki.
-Misiuuu – zaczęłam – posmarujesz mi plecy? – wręczyłam chłopakowi krem do opalania.
-Mam tylko nadzieję, że ten krem jest wodoodporny – powiedział mój chłopak, gdy wcierał we mnie biały krem.
-Nie ma takiej potrzeby, nie wybieram się do wody.
-A chcesz się przekonać, że jest inaczej? – zapytał z cwanym uśmieszkiem.
-Nieeeeeeee – prawie krzyknęłam.
To jednak na niego nie podziałało. Michał wziął mnie na ręce i po chwili byliśmy już w wodzie. Jedyną zaletą jest to, że nie wrzucił mnie tylko delikatnie postawił. Dobrze wiedział, że nie umiem pływać i po tym jak kiedyś wręcz się podtopiłam od teraz uważa. Mimo wszystko na początku miałam ochotę jak najszybciej wyjść gdyż woda była okropnie zimna. Po chwili jednak przyzwyczaiłam się do tej temperatury. W  zemście na Michale zaczęłam chlapać na niego wodą. Oczywiście chłopak od razu podchwycił mój pomysł i jak dzieci oblewaliśmy się nieustannie się śmiejąc. Gdy już się trochę zmęczyliśmy Michał podpłynął do mnie i pocałował mnie, więc nie pozostałam mu dłużna. Spędziliśmy tak dobre kilka minut. Potem postanowiliśmy wyjść z wody i trochę się poopalać. W międzyczasie ciągle o czymś rozmawialiśmy. Zazwyczaj były to jakieś błahe rzeczy, jednak mimo to prowadziliśmy konwersację z takim zapałem jak byśmy mówili o czymś arcyważnym. Po dobrych dwóch godzinach zaczęliśmy się zbierać, ale zamiast iść do domu zaszliśmy do naszej ulubionej kawiarni coś zjeść. Jak zwykle zamówiliśmy naleśniki z kurczakiem i szpinakiem oraz sok pomarańczowy. Następnie skusiliśmy się jeszcze na uwielbianą przez nasz szarlotkę. Najedzeni postanowiliśmy wracać do domu.


No to jest pierwszy. Następny powinien być jutro :)

2 komentarze:

  1. Super rozdział ;) Będę czekać na następny :-)
    Pozdrawiam ;)
    Sorry, że komentarz taki krótki, nie wiem co powinnam napisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się z nawet najkrótszego rozdziału :) Wiem, że czytasz i mam dla kogo pisać :)
      Pozdrawiam ;)

      Usuń