Rozdział z dedykacją dla gυмα вαℓσησωα
Gdy weszliśmy do domu po raz kolejny spojrzałam na bilety do Hiszpanii. Ale nagle rzuciło mi się w oczy coś, na co wcześniej nie zwróciłam uwagi.
-Chwila Misiek, przecież za półtorej godziny mamy samolot, a ja jestem kompletnie niespakowana.
-O to nie musisz się martwić, bo wszystko gotowe – powiedziała mama, która akurat zeszła do salonu.
-A więc razem to uknuliście? – zapytałam z uśmiechem.
-Bo wiesz Lenka wszyscy wiedzieli tylko tobie jakoś zapomniałem powiedzieć.
-Małpa – dźgnęłam chłopaka w bok, a on w odpowiedzi przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
-Nie chcę wam przeszkadzać, ale musimy się powoli zbierać żeby zdążyć.
-To ja tylko zerknę czy wszystko mam i możemy jechać do Michała po jego rzeczy.
Szybko poszłam na górę gdzie przejrzałam bagaże, które spakowała mama. Okazało się, że były niezbędne rzeczy i wzięłam tylko swoją torebkę po czym zeszłam na dół. Michał zabrał mój bagaż i schował go do samochodu, a następnie pojechaliśmy do niego. Oczywiście chłopak od wczoraj był spakowany. Na lotnisko dotarliśmy na chwilę przed wejście na pokład. Pożegnałam się jeszcze z mamą i ruszyliśmy w stronę samolotu. Sam lot trwał około 3 godzin, jednak mi wcale się nie nudziło. Cały czas rozmawialiśmy, żartowaliśmy i śmialiśmy się z czegoś. To niesamowite, że czujemy się w swoim towarzystwie tak dobrze. Muszę przyznać, że po jakimś czasie bałam się, że nasz związek stanie się swego rodzaju rutyną, ale my każdego dnia czujemy się sobą coraz lepiej. Dla Michała byłabym gotowa poświęcić naprawdę bardzo wiele, zresztą on dla mnie również.
-Misiek nie śpij – upomniałam chłopaka gdy zauważyłam, że przysypia.
-Przecież ja wcale nie śpię.
-Wcale – zaśmialiśmy się – Za niecałą godzinę będziemy w Barcelonie, więc nie opłaca się spać.
-Dobrze, dobrze już się poprawiam.
Postanowiliśmy, że przez ten czas obejrzymy sobie jakiś serial. Akurat chwilę przed lądowaniem skończyliśmy. Z lotniska El Prat udaliśmy się taksówką do naszego hotelu, który jak się potem okazało znajdował się całkiem niedaleko Camp Nou czym byłam zachwycona. Stadion FC Barcelony wyglądał cudownie nocą.
-I jak się podoba? – zapytał chłopak.
-Misiek jesteś niesamowity – powiedziałam i zaczęłam całować chłopaka.
-To co może pójdziemy od razu do naszego pokoju? – Michał poruszył znacząco brwiami, co mnie trochę rozśmieszyło. Jednak od razu przystałam na jego prośbę. Szybko zameldowaliśmy się w hotelu i ruszyliśmy do naszego pokoju. Gdy tylko zamknęliśmy za sobą drzwi chłopak przyparł mnie do ściany i zaczął namiętnie całować. Po chwili wylądowaliśmy w łóżku.
No to jest 2. Dzisiaj wygrana Barcy! Trzeba przyznać, że zapracowali sobie, więc tym bardziej się cieszę :) Szkoda mi tylko wczorajszej przegranej Resovi, bo dzielnie kibicowałam i emocje były ogromne. Ale Pasiaki dadzą czadu w kolejnych meczach!
No i Kamil sportowcem roku :) Właściwie wszystkie nagrody ogromnie mnie ucieszyły, więc kolejny pozytywny dzień :)
A teraz koniec zanudzania. Dobranoc ;*
Oooo *.* Dziękuję za dedykację! :-)
OdpowiedzUsuńRozdział super. ;) Wakacje w Barcelonie zapowiadają się nieźle. :)
Pozdrawiam i czekam na następny ;*