niedziela, 11 stycznia 2015

2.

 Rozdział z dedykacją dla gυмα вαℓσησωα

Gdy weszliśmy do domu po raz kolejny spojrzałam na bilety do Hiszpanii. Ale nagle rzuciło mi się w oczy coś, na co wcześniej nie zwróciłam uwagi.
-Chwila Misiek, przecież za półtorej godziny mamy samolot, a ja jestem kompletnie niespakowana.
-O to nie musisz się martwić, bo wszystko gotowe – powiedziała mama, która akurat zeszła do salonu.
-A więc razem to uknuliście? – zapytałam z uśmiechem.
-Bo wiesz Lenka wszyscy wiedzieli tylko tobie jakoś zapomniałem powiedzieć.
-Małpa – dźgnęłam chłopaka w bok, a on w odpowiedzi przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
-Nie chcę wam przeszkadzać, ale musimy się powoli zbierać żeby zdążyć.
-To ja tylko zerknę czy wszystko mam i możemy jechać do Michała po jego rzeczy.
Szybko poszłam na górę gdzie przejrzałam bagaże, które spakowała mama. Okazało się, że były niezbędne rzeczy i wzięłam tylko swoją torebkę po czym zeszłam na dół. Michał zabrał mój bagaż i schował go do samochodu, a następnie pojechaliśmy do niego. Oczywiście chłopak od wczoraj był spakowany. Na lotnisko dotarliśmy na chwilę przed wejście na pokład. Pożegnałam się jeszcze z mamą i ruszyliśmy w stronę samolotu. Sam lot trwał około 3 godzin, jednak mi wcale się nie nudziło. Cały czas rozmawialiśmy, żartowaliśmy i śmialiśmy się z czegoś. To niesamowite, że czujemy się w swoim towarzystwie tak dobrze. Muszę przyznać, że po jakimś czasie bałam się, że nasz związek stanie się swego rodzaju rutyną, ale my każdego dnia czujemy się sobą coraz lepiej. Dla Michała byłabym gotowa poświęcić naprawdę bardzo wiele, zresztą on dla mnie również.
-Misiek nie śpij – upomniałam chłopaka gdy zauważyłam, że przysypia.
-Przecież ja wcale nie śpię.
-Wcale – zaśmialiśmy się – Za niecałą godzinę będziemy w Barcelonie, więc nie opłaca się spać.
-Dobrze, dobrze już się poprawiam.
Postanowiliśmy, że przez ten czas obejrzymy sobie jakiś serial. Akurat chwilę przed lądowaniem skończyliśmy. Z lotniska El Prat udaliśmy się taksówką do naszego hotelu, który jak się potem okazało znajdował się całkiem niedaleko Camp Nou czym byłam zachwycona. Stadion FC Barcelony wyglądał cudownie nocą.
-I jak się podoba? – zapytał chłopak.
-Misiek jesteś niesamowity – powiedziałam i zaczęłam całować chłopaka.
-To co może pójdziemy od razu do naszego pokoju? – Michał poruszył znacząco brwiami, co mnie trochę rozśmieszyło. Jednak od razu przystałam na jego prośbę. Szybko zameldowaliśmy się w hotelu i ruszyliśmy do naszego pokoju. Gdy tylko zamknęliśmy za sobą drzwi chłopak przyparł mnie do ściany i zaczął namiętnie całować. Po chwili wylądowaliśmy w łóżku.


No to jest 2. Dzisiaj wygrana Barcy! Trzeba przyznać, że zapracowali sobie, więc tym bardziej się cieszę :) Szkoda mi tylko wczorajszej przegranej Resovi, bo dzielnie kibicowałam i emocje były ogromne. Ale Pasiaki dadzą czadu w kolejnych meczach!
No i Kamil sportowcem roku :) Właściwie wszystkie nagrody ogromnie mnie ucieszyły, więc kolejny pozytywny dzień :)
A teraz koniec zanudzania. Dobranoc ;* 

sobota, 10 stycznia 2015

1.

-Lenka ubieraj się i wychodzimy – powiedział Michał.
Ja i Michał jesteśmy parą od ponad trzech lat. Poznaliśmy się w gimnazjum, ale z początku nie zaiskrzyło. Dopiero gdy poszliśmy do innych szkół średnich zaczęliśmy częściej rozmawiać, a z czasem chodzić ze sobą. Teraz ja zaczynam ostatnią klasę technikum, a Michał studia na AWFie. Jest on moim pierwszym chłopakiem i przyznam szczerze, że chciałabym, żeby był też ostatnim. I choć często było ciężko kocham go ponad wszystko.
-Misiek naprawdę musimy iść? Wiesz, że mi się baaaaardzo nie chce – zrobiłam maślane oczy z nadzieją, że to na niego zadziała. Właściwie przez te trzy lata od kiedy jesteśmy razem działało to bardzo często.
-Tak, musimy iść. I skarbie nie rób takiej miny, bo nie ulegnę – wyszczerzył się, a ja zgromiłam go spojrzeniem.
Po chwili jednak ustąpiłam, pocałowałam chłopaka i poszłam się przebrać, ponieważ mimo, że była 13 ja nadal chodziłam w piżamie. Jak na końcówkę sierpnia było bardzo ciepło, więc założyłam białą zwiewną sukienkę i sandałki.
-Ślicznie wyglądasz – Michał pocałował mnie w czubek głowy.
-Musisz się bardziej postarać żeby zrekompensować mi to, że musiałam wstać.
-Już nie narzekaj, jeszcze mi podziękujesz, że cię wyciągnąłem z domu.
Właściwie na co dzień jestem pełniejsza energii. Dzisiaj wyjątkowo byłam bardzo leniwa.
-A gdzie idziemy? – zapytałam ciekawa gdy wyszliśmy z domu.
-Na razie na bardzo długi spacer – chłopak uśmiechnął się od ucha do ucha.
-Za jakie grzechy – powiedziałam teatralnie, a po chwili oboje wybuchnęliśmy gromkim śmiechem.
Postanowiliśmy jednak, że z racji tak upalnego dnia pójdziemy na plażę. Dobrze, że przed wyjściem założyłam na siebie strój. Po drodze nad jezioro zaszliśmy jeszcze do domu Michała po jakieś ręczniki, krem do opalania itp. Gdy wszystko było spakowane udaliśmy się na plażę, która oczywiście była bardzo zatłoczona. Udało nam się jednak znaleźć kawałek wolnego miejsca z dala o innych gdzie rozłożyliśmy nasze ręczniki.
-Misiuuu – zaczęłam – posmarujesz mi plecy? – wręczyłam chłopakowi krem do opalania.
-Mam tylko nadzieję, że ten krem jest wodoodporny – powiedział mój chłopak, gdy wcierał we mnie biały krem.
-Nie ma takiej potrzeby, nie wybieram się do wody.
-A chcesz się przekonać, że jest inaczej? – zapytał z cwanym uśmieszkiem.
-Nieeeeeeee – prawie krzyknęłam.
To jednak na niego nie podziałało. Michał wziął mnie na ręce i po chwili byliśmy już w wodzie. Jedyną zaletą jest to, że nie wrzucił mnie tylko delikatnie postawił. Dobrze wiedział, że nie umiem pływać i po tym jak kiedyś wręcz się podtopiłam od teraz uważa. Mimo wszystko na początku miałam ochotę jak najszybciej wyjść gdyż woda była okropnie zimna. Po chwili jednak przyzwyczaiłam się do tej temperatury. W  zemście na Michale zaczęłam chlapać na niego wodą. Oczywiście chłopak od razu podchwycił mój pomysł i jak dzieci oblewaliśmy się nieustannie się śmiejąc. Gdy już się trochę zmęczyliśmy Michał podpłynął do mnie i pocałował mnie, więc nie pozostałam mu dłużna. Spędziliśmy tak dobre kilka minut. Potem postanowiliśmy wyjść z wody i trochę się poopalać. W międzyczasie ciągle o czymś rozmawialiśmy. Zazwyczaj były to jakieś błahe rzeczy, jednak mimo to prowadziliśmy konwersację z takim zapałem jak byśmy mówili o czymś arcyważnym. Po dobrych dwóch godzinach zaczęliśmy się zbierać, ale zamiast iść do domu zaszliśmy do naszej ulubionej kawiarni coś zjeść. Jak zwykle zamówiliśmy naleśniki z kurczakiem i szpinakiem oraz sok pomarańczowy. Następnie skusiliśmy się jeszcze na uwielbianą przez nasz szarlotkę. Najedzeni postanowiliśmy wracać do domu.


No to jest pierwszy. Następny powinien być jutro :)

niedziela, 4 stycznia 2015

Prolog

-Nie cierpię cię - powiedziałam do telefonu. -2 w nocy to nie zbyt dobra pora na rozmowy.
-Chciałem ci tylko powiedzieć, że bardzo, ale to bardzo cię kocham skarbie.
-Wariacie ja ciebie też kocham.
-Wiesz, że odkąd cię mam moje życie nabrało sensu? Jesteś najlepszym co mnie kiedykolwiek spotkało - powiedział Michał pełnym uczuć głosem.
-Ej Misiek czy coś się dzieje? - zapytałam zmartwiona.
-Nie, wszystko jest okay. Po prostu zawsze chciałem ci o tym powiedzieć, więc uznałem, że najwyższy czas to zrobić.
- Nie widziałam cię od rana i wiesz co? Cholernie się za tobą stęskniłam - wyznałam.
-Zaraz u ciebie będę - powiedział chłopak i się rozłączył.
Wiedziałam, że mówił serio, dlatego zeszłam na dół, żeby otworzyć mu drzwi. Chłopak zjawił się po niecałych 10 minutach. Ponownie przekręciłam klucz w zamku i poszliśmy do mojego pokoju. Tam chłopak namiętnie mnie pocałował.


Tam jak wspomniałam w drugim opowiadaniu będzie to raczej krótka historia i rozdziały również zbyt okazałej długości nie będę. Plusem jest to, że mam 8 rozdziałów w zapasy, a kolejne już tworzę, więc kolejne części będą pojawiały się regularnie :D Powinnam średnio dwa razy w tygodniu dodawać. Tym razem nie jest to fanfiction i bohaterowie od początku do końca są wymyśleni. Czekam na Wasze wrażenia i pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że się spodoba :)
Pozdrawiam ;*